Może najpierw powiem co u mnie. No to tak. haha. Jest już okey. Miałam małe problemy ze sobą i byłam bardzo nerwowa (w okresie, w którym nie pisałam), ale już wszystko w porządku.
No to wróćmy do mojego kotka<<3 Nadia (nie gadajcie, że złe imię czy coś, bo tak naprawdę się nie zastanawiałam, a później już przyzwyczaiłam). Kotka ma koło 1,5 roku. Trochę więcej. Mam ją od roku. *Poczekajcie przyszła pod okno, wpuszczę ją.* Kocham ją bardzo mocno i jak chcecie opowiem Wam kilka historii z nią:)
.
.
.
* Kiedyś rodzice pojechali jej kupić drugą kuwetę, a ja byłam wtedy w szkole. Wróciłam i poszłam do niej to kotłowni (bo ona tam śpi i wgl.), a ona weszła za taką zasłonę (tam są kuwety) i położyła się w tej nowej i się na mnie gapiła:D haha musiała sie pochwalić no, bo musiałam jej pozazdrościć.
.
.
.
* Weszłam raz do tej kotłowni (w nocy), akurat pralka była włączona i był straszny tam hałas. Przeniosłam jej legowisko i wyszłam. Chwile potem weszłam chciałam zobaczyć co tam u niej. Ona leżała w kartonie po mlekuxDD.
Okey już nie zanudzam. Jak dla mnie jest kochana i innego kotka bym nie chciała. Przepraszam ją bardzo, że nie spędzam z nią tyle czasu ile powinnam, ale ostatnio dni bardzo szybko mi umykają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz